wtorek

fichi d'india








czyli figi indyjskie. Owoce opuncji figowej. Przywiezione do europy z Meksyku przez Kolumba oczywiscie. Rosna doslownie wszedzie. Dojrzewaja wczesna jesienia, ale te sycylijskie (najslawniejsze i podobno najlepsze) mozna dostac w sklepach takze zima. Odradzam dotykania ich bez rekawiczek - maja pelno malutkich bialych kolcow, ktorych pozniej nie sposob sie pozbyc. Pelne pestek nie wszystkim przypadaja do gustu, tak jak granaty zreszta...ja za nimi przepadam :)
"liscie" opuncji tez podobno mozna jesc...

2 komentarze:

maya pisze...

sycylijskich nie jadlam, inne tak. Nie raz, nie dwa, wyciagalam kolce penseta. Ale, w sumie, za fichi d'India nie przepadam. Wole figi

funghetto pisze...

ja tez wole figi, ale sie zagapilam i nie porobilam im zdjec, kiedy byl na to czas. a teraz juz fig nie ma...a swoja droga figi tez wzbudzja mieszane uczucia: znam kilka osob ktore twierdza, ze nie ich nie jedza, bo wygladaja jakby byly pelne robakow :D