piątek

crostata di marmellata

czyli placek (?) z marmolada. bede piec dzis. nigdy w zyciu nie pieklam placka, ale ze od nie - tesciowej dostalam w prezencie marmolade z winogron i tzw cotognata czyli marmolade z pigwy ("dam ci, ale zjesz? bo jak masz wyrzucic, to nie daje..." :D ) i nie wiem co z nia zrobic (no nie wyrzuce przeciez :P ), wiec wymyslilam ten placek...przepis wygalda latwo: maka, cukier, jajko, maslo, szczypta soli; wymieszac, rozwalkowac, wcisnac w forme, rozgrzany dzem rozprowadzic rownomiernie, z reszty ciasta zrobic kratke, wrzucic do pieca na 40 min i voilà!!!!
...sie okaze, czy tak voilà...
relacja z pieczenia bedzie pozniej, na razie zbieram porady po koleznakach z pracy co i jak z tym ciastem...

a wiec tak: ciacho wyszlo dobre, malo profesjonalne z wygladu, ale dobre :) daje przepis, jakby ktos chcial sie bawic w pieczenie:
3 szklanki maki, 1 szklanka cukru, 2 jajka cale + jedno zoltko, pol lyzeczki proszku do pieczenia, 125 gr masla, starta skorka cytryny. wszystko to sie zagniata, po zagnieceniu ciasto owijamy folia i wsadzamy do lodowki na co najmniej 1/2 godziny. wyjmujemy, mniej wiecej 2/3 ciasta potrzebne jest na spod (powinnien byc wysoki ok 1,5 cm), z reszty robi sie dekoracyjna kratke :) na ciescie rozprowadzamy konfiture (niektorzy ja rozgrzewaja i troche rozwadniaja, nie pytajcie po co, bo nie wiem. ja tak nie zrobilam), a na konfiturze ukladamy reszte ciasta pocietego w paseczki. wrzucamy ciacho do rozgrzanego na 180° pieca na ok 40 min. i voilà! smacznego :)

4 komentarze:

Holden Caulfield pisze...

!SPRÓBUJĘ!

obiecuję!

funghetto pisze...

sie piecze. za 20 min bedzie gotowy! marmolady nie rozgrzewalam, rzucilam ja na ciasto na zimno. zobaczymy co z tego wszystkiego wyjdzie :)

urodzony-o-brzasku pisze...

i co wyszło?

funghetto pisze...

pewnie, ze wyszlo. to ono jest na zdjeciu :D